Blog > Komentarze do wpisu
Proza - opowiadanie Lux.

Opowiadanie pod roboczym tytułem "opowiadanielux" - rozdział pierwszy. Pisane na życzenie znajomego, w określonym świecie. Informacje o frakcjach mniej-więcej:

http://guildwars.pl/?art=138

http://guildwars.pl/?art=136

Następna część: http://lubelsko.blox.pl/2011/10/Proza-opowiadanie-Lux-II.html

 

                -Proszę, usiądź- powiedział Cesarz wskazując na miejsce przy stole, po którego przeciwległej stronie siedział on sam, popijając herbatę z porcelanowej filiżanki, na której wymalowano dwa walczące smoki. Szaty jego uszyte z najczystszego jedwabiu, przeplatanego złotymi nićmi, swobodnie opadały na ziemię, delikatnie tworząc krzywizny, gdzie materiał stykał się z ludzkim ciałem. Promienie słoneczne, wpadające do wnętrza poprzez wielkie okno w suficie, odbijały się w złoceniach, nadając tkaninie iście królewski wyraz. Nakrycie głowy, o takiej samej fakturze, co okrycie wierzchnie władcy, spoczywało na stoliku, obok gorącego imbryka i filiżanki podobnej, do tej cesarskiej, lecz na tej znajdował się wizerunek jednego smoka, snującego nad kintajskimi ziemiami.

Gość, usłuchawszy prośby, zajął miejsce naprzeciwko Cesarza. Był to człowiek w podeszłym wieku, lecz o ciele zdrowego mężczyzny. Jedynie zmarszczki, zamglone oczy i ubiór nie pasowały do takowej wizji. Twarz, pokryta  szkarłatnymi symbolami, nosząca znamiona wielu doświadczeń przeszłości, spalonej słońcem cery, wyrażała jedynie spokój. Na szyi i rękach wisiały sznury korali, różnorakich kamieni szlachetnych, zwierzęcych trofeów i drewnianych amuletów, które wydawały cichy dźwięk zderzania się o siebie, podczas poruszania. Ciało owinięte w pomarańczowy, barwiony materiał, bardzo surowy kontrastujący z bogatą biżuterią.

-Herbaty?- spytał Cesarz, ujmując czajniczek w dłoń, nalewając gorącego płynu do filiżanki swego gościa, który zająwszy miejsce naprzeciwko uśmiechnął się ciepło. –To wielki dla mnie zaszczyt, gościć tak wspaniałego członka luxońskiej rasy. Już od paru dni wyczekiwałem tej chwili, gdy będę mógł porozmawiać i  nauczyć się czegoś od tak doświadczonego człowieka.- Nagle rozległo się jakby  pukanie patykiem o szybę. Mężczyźni, spojrzawszy w górę ujrzeli białego kruka, stukającego dziobem o oszklony sufit. –Widzę, że nawet na wizycie u władcy Kintaju, natura cię nie opuszcza.- uśmiechając się, rzekł . –Ale to dobrze, mam pewność, że rozmawiam z odpowiednią osobą.- przeniósłszy wzrok na swojego gościa, dolewając sobie herbaty do filiżanki.

                Dłuższą chwilę Cesarz i starszy luxoński siedzieli w milczeniu, popijając z porcelanowych naczyń, wzajemnie obserwując się. W pomieszczeniu panowała cisza, przerywana jedynie odgłosem pazurów ptaka, przyglądającego się całemu zjawisku przez szklany sufit. Żadna osoba nie miała prawa przeszkodzić w spotkaniu, rozkaz władcy, który pozostawiwszy strażnika przy wejściu, zakazał mu wpuszczania nawet Pięciu Bóstw, zasuwając za sobą zdobione w złote smoki drzwi.

                -A więc, czy możemy przejść do sedna naszego spotkania?- retorycznie spytał imperator, nachylając się nieznacznie w stronę swego rozmówcy z prawie, że niezauważalnym błyskiem w oku.

 -Sprawa dotycząca nas obu, spędzająca nam czasem swą niegodziwością sen z powiek. Proszę zacząć, nie mogę się już doczekać opowieści.- Mężczyzna, dotychczas milczący, skinął głową.

-Rozumiem, że mam opowiedzieć wszystko?- spytał, kładąc nacisk na ostatnie słowo. Odpowiedź twierdząca. Wziąwszy więc głębszy oddech począł mówić:

sobota, 08 października 2011, pan.doman

Polecane wpisy