Blog > Komentarze do wpisu
Poezja - Kordian. Po cz. 1

 

Jam jest Kordian

Syn Juliusza

Co z gór mową chmury rusza

Bécu ojczym, skaza, plama

Rozlewana przez Adama.

 

Jam z Konradem w szranki staje

Romantyczny tworzyć byt.

Mi nie w celi serce kraje

Mową osiągnąłem szczyt.

 

Ma historia nie zamknięta

Myśli ludzi więc nie pęta.

Lecz strzelili, nie dobiegli

I dlatego stoję z nią

Duszą moją nieśmiertelną.

Na sąd boży z trwogą pełną.

 

Lecz co zrazu?

Patrzmy!

 

Wystrzelili

Postrzelili

Ja tam stoję.

Krwawię z wielu ran.

Czemu ciało nie opadło?

Czemu w oczach lisi blask?

 

Śmiech, otwarty, czerwonawy.

Lecz w połowie nagle trzask.

Znowu wystrzał, znowu w głowę

Czy mu odebrano mowę?

 

Skądże znowu! Patrzcie wciąż!

On tam stoi jak ten mąż!

Jak to, czyż on w dole jest?

Przecie Kordian martwy fest!

 

Skrzydłem anioł go zasłonił

Przecie z nieba nie wygonił!

To nie z góry zleciał on.

Tam usłyszał kiedyś „won!”

 

Więc co to za dziwny stwór?

Co Kordiana broni mur?

 

Na plecach ma trzy odrosty

Przy skroni złotawy cierń

Na czole dwa rogi mocne

Tożto tam Szatan jest!

wtorek, 22 listopada 2011, pan.doman

Polecane wpisy