Blog > Komentarze do wpisu
LXXVIII - 4 kawy na godzinę. Poznajcie Übermenscha.

               

2013-03-03/2013-03-16

                Jetzt bitte ich dich um Vergebung, Nietzsche. Ich bin kein Übermensch.

                

                 Widzisz jakiś kształt, sylwetkę. Postać ocieka brunatną mieszanką kawy i przeróżnych alkoholi. Koszula lepi się do klatki piersiowej, która bardzo powoli, nieregularnie podnosi się pod wpływem płytkich oddechów. Poskręcane włosy mokrymi kosmykami opadają na zaróżowioną twarz. Kuleje, rękę ma obandażowaną. Za sobą ciągnie zadnią ćwiartkę pieczonego świniaka. Z bezczelny uśmiechem nuci sobie, co tylko mu w głowie zagra. Oto i Doman, główny bohater tejże opowieści.         

Jest on swoistym teatralnym mutantem, operującym na swym żywym organizmie bez chwili wytchnienia. Jakoś niewyobrażalnie przystojny nie jest, wybitnie umięśniony też nie (pewnie dlatego, że nigdy mu się nie chciało; wątpię, aby kiedyś pokonał swe lenistwo). Ego jednak nie mieści się nawet u Pandory. Chociaż, w sumie, nie jest to takie z dupy wzięte, bezpodstawne. Pewnie dlatego jest często chamski, bezpośredni, czy bezczelny. Ogólnie mówiąc, trudny i nieprzyjemny typ.   

                Pomimo wszystko (a może przez to wszystko?) często brakuje mu skrępowania, czy pohamowania. W kaftan chcieli go wsadzać, cóż, bywało. Ale chyba mu się w zakładzie spodobało, bo go stamtąd dość szybko wyrzucili, gdy zaczął śpiewać o płonącym wariatkowie Kaczmarskiego. Takim oto sposobem do dzisiaj straszy swoimi rozkminami każdego, kto go do nich sprowokuje. Niestety, jak dotąd, empatii się nie nauczył, więc pewnie i tak zostanie. Może czasami przypomni sobie tylko, że trzeba czasem sprowokować „naturalny” odruch, bo tak trzeba w społeczeństwie.

                Co z tego człowieka wyrośnie? A cholera wie. Przecie toto nawet rok temu było kompletnie inne.

sobota, 16 marca 2013, pan.doman

Polecane wpisy