Kategorie: Wszystkie | Hyde Park | Kawy | Poezja | Proza
RSS
piątek, 02 listopada 2012
LXXIV Kawa - Historia prawdziwa z Piekłem w tle.

 

                Środek nocy, Ty w samochodzie, jedziesz.

                Jedziesz po nawierzchniach przeróżnych; asfalt, kostka, doły, wyboje, błoto i nierówności. Ostre zakręty, zza którymi czają się zwierzęta pod kołami. Mijasz ciemne domy, lasy. Jesteś zdezorientowany, nie wiesz gdzie jesteś, irytuje Cię to. Na domiar złego zaczyna padać; i pada coraz mocniej. Wycieraczki szaleją, a Ty zaczynasz odczuwać, jak nawierzchnia staje się coraz bardziej śliska; woda, opadłe liście, ziemia. Skupiasz się jeszcze bardziej i wytężasz umysł, analizując zarówno otoczenie, jak i sytuację.

                Do Sodomy, do Sodomy jedziesz. Słowa te tłuką Ci się po głowie, otulone w wonny, tytoniowy dym z fajki. Umysł swoje, a Ty tu błądzisz, zawracasz, korygujesz. Jeszcze więcej tytoniu, jeszcze więcej deszczu, coraz trudniejsza droga. Ale do Sodomy, do Sodomy jedziesz.

                Drogi już nie ma, z trudem utrzymujesz kierunek jazdy.

                Wreszcie, jesteś, jeszcze tylko skręcić w lewo! Już, jest, koniec trasy. Silnik gaśnie, telefon umiera, zostają jedynie włączone światła. Wysiadasz na miękkich nogach, czymże jest Twój cel? Nagle jakbyś przestał czuć fizyczną część siebie. Jesteś, ale już bez ciała, bo w tym momencie zostało uznane za zbędne. Trudno Ci już odróżnić rzeczywistość od dziwacznych mar oraz tworów swego umysłu. Deszcz pada, otula Sodomę, zawiera ją, zawiera się w niej. Nie spodziewałeś się tego, co ujrzałeś.

                Nie kontemplowałeś długo. A może właśnie zbyt długo i musiałeś się wyrwać? Nieważne. Bo zdołałeś wzrokiem ogarnąć ogrom, całość, poczułeś cienie muskające z pobliskich drzew, zapoznać się.  I tylko chwilę później słyszysz

                -No, synu. Oto i Sodoma, jedna z siedmiu bram do Piekła.