Kategorie: Wszystkie | Hyde Park | Kawy | Poezja | Proza
RSS
poniedziałek, 26 września 2011
V poezja - Tryptyk

 

Dwa znicze nad duchem płakały

Dwa znicze usta dotykały

*

Gdy coś szepcesz

Demon słyszy

Woła swoich

W koło

Wokół

Się radować

Na pal wbijać

Śmiechy dam

*

 

Tu czerń chowa kwietny raj

Serce boli, wiele ran

Czynów mało, ducha żal

Tagi: tryptyk
21:48, pan.doman , Poezja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 września 2011
XVIII kawa.

 

2011-09-22

                Jest godzina dziewiętnasta, a za oknem już ciemności. Dopijam kawę i planuję sobie wieczór. Pisanie mi zarówno idzie, jak i stoi. Codziennie o kilka linijek opowiadania się człowiek posuwa. Chociaż z drugiej strony, jak kmina złapała, to wierszydło nawet dłuższe wyszło. Czemu dla humanisty nie ma roboty i musi takowy szukać zatrudnienia wbrew naturze? Ogólnie to nie widzę jasnej przyszłości. Cóż, takie życie, że jest nie tyle nieprzewidywalne, co groteskowo dziwne. Płyniemy. Płyniemy z nurtem niewiadomo czego.  Dzisiaj jest dobrze. Co z jutrem?  Co będzie z ludźmi, którzy przychodzą i odchodzą, nie znajdując jakiejkolwiek mocniejszej więzi?

                Wiem tyle, że związałem się z miastem. O tak.

21:33, pan.doman
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 września 2011
Psychodela.

Uprzedzając pytania: człek nic nie ćpał podczas pisania.              

 

Gdy Jego oko zakryte chmurospójnym nowiem, rzucając cieniste refleksy na twarze tych, co jeszcze w niebo spoglądają, nadchodzi Koryfeusz. Sięgając dna krzyku zaczyna grać orkiestra. Gdy nieświatło i niemrok spowiją istnienie, rozrywając całuny gęstości,  tworząc gromkie brawa dla iluzji teatru. Gdy istnienie zrodzone w niebie, ginie na ziemi, wykonując boski rytm. Kropla pracy potu spadająca na tekturowe liście tytoniu, szukająca tego, który przebaczy bycia złodziejem wśród książąt. Ten szklanej rosy otrze łzy, zaciskając pięści znudzone pożogą. Spojrzawszy na dąb stuletni, igłochwiejny, uklęknąwszy przeczeniu mgłą spowitym, nurkuje w otchłani grymasów. Ostatnim promieniem ujrzawszy te, które w niebie są zrodzone, pieśni ziemi wciąż śpiewają. Jest, więc dotarł. Wierzga końmi, sypie wzroki, ten, którego maska chroni. Potępieni już wymarli, święci porzucili gody. Wielki spichrz rzucony w przepaść, na cześć jego biją brawa. Któż w teatrze tym dogrywa? Któż w teatrze tym zaśpiewa? Baśń o bogach, bohaterach. Krwawe lisy, stare drzewa, co pod nimi kamień młody. Wstawaj, krzycz i skanduj. Nie tą sztuką człowiek żyje. Wnet nicości urwiesz głowę, wielką spełnisz swą przyczynę. Oko twoje wydłubane, ręce ci skradzione. Wołaj Boga, Boga nie ma, jego ojcy też wymarli. Ruch niebiański ci przepowie. Czy to złoto? Czy to kozioł przeklinany. Gaj emocji ci pokażą, ale dłoni nie oddadzą. One ich są, niech tak będzie. Moje dobro na ich względzie. Nie, nie moja to przyczyna, że miłości nie zaznają. Wielka bitwa jest w  ich sercach, bez uśmiechów i pałaszy. Płacz i szepcz, to twoja wola. Moja w tym skończona rola.

czwartek, 22 września 2011
IV poezja.

 

Mówiono mi Etnad

I mówili też Oni

I rzekli mi Oni

Wybieraj!

I Oni wołali

Chodź, idź za Nami!

 

I kroki me były z Nimi

Uszy me były z Nimi

Duszę mą jedli Oni

Słuchałem, widziałem

Rozkazów nie miałem

Okrzyków starej woli.

 

Płodziłem gigantów

Kąsałem z szarańczą

Tajemne słyszałem

Wznosiłem świt.

 

Byłem i  Tam

Z lwami

Wołami

Ludźmi, orłami.

 

Tworzyłem kabałę

Bez dymu

Lecz z ogniem

 

Widziałem Karmazyna

I klucze Jego czarne

Widziałem otchłanie

Stworzeń glinianych stracenie.

 

Kłamałem wraz z Faustem

Krzyczałem wraz z Pio

Z Twardowskim latałem

Kusiłem wtem Zło.

 

Wody mąciłem

Kobietą-poczwarą

Domy paliłem

Ognistym lwem

 

Pieczęcie Zrywałem

Z Głodem kłusowałem

Ze Śmiercią się śmiałem

Z Wojną wołałem

Zarazę też miałem

Chrystusa wybrałem

 

Dziewiąty mój krąg

I moje kręgi wczesne

 

Bo Oni to Ja

Tagi: Dante poezja
18:57, pan.doman , Poezja
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2011
XVII kawa.

 

 2011-09-19

                I oto nadszedł ten pamiętny dzień. Dzień, kiedy to słowa „Oni nadejdą, poddajcie swą wolę Ich decyzjom.” Cytując wieszcza „Niby wolni, ale opętani przez system”. Straciliśmy Bramy. Straże wzmocniono, nakazano Im nie okazywać litości. Szlachta zamknięta, zniewolona, pozbawiona swej przestrzeni, zielonych pól swobodnych. Dzielnica Ogrodowa jakoby Miasto Zmarłych przywołuje wspomnienia dawnych dni. Dni, kiedy to czuć było mleko i miód płynące po ulicznych stokach, świeże powietrze wdychane pełną, dzielną piersią. Młodość, siły życiowe. Wszystko zamknięte za zimnym murem.  Pamiętajcie! Synowie ojców i córki matek! To my zwyciężymy! Obalimy zasady Króla Kowala i cały Jego Kowalowy Dom! Nie damy się zniewolić! Jeszcze raz zakwitnie życie w każdym zaułku Ogrodowej! To jest NASZE pragnienie, nasze marzenie! Sprowadzimy szczęście na te ulice, nie damy się zniewolić!

                Różowe koszule są fajne. Takie jasne łososiowe. Bo uniwersalne. Ogarnąłem, że z tego da się wyjść od casuala, przez semi-casuala, aż po formal. Wszystko zależy od otoczki. Tak, jak każdy facet powinien mieć białą koszulę z krytymi guzikami, tak też o takim kolorze jak najbardziej się przyda. Zaczynają królować swetry i o dziwo, niby na jesień, a ostre, wyraziste kolory. Golfy, nawet z marynarką połączone. Muszę sobie sztyblety kupić. No kurde.

                Wybory coraz bliżej. Coraz więcej parodii na tym świecie. Przeczytałem właśnie wywiad Janusza Palikota w najnowszym Newsweek`u. Dobrze powiedział, że teraz wybory to lista przebojów. JA wystartuję w wyborach. Ciekawe jak długo bym wytrzymał…

            

                Założyć sobie mały browar. Do tego mały bar z dobrym, posiadającym duże umiejętności, barmanem. Gdzieś jeszcze postawić kawiarnię, a na skrawku ziemi winnicę założyć. I być szczęśliwym człowiekiem. Nic więcej się nie chce. Ogarnąć te cztery rzeczy i byłbym szczęśliwy. Nie widzę zarobku w swoich predyspozycjach. Nie widzę kierunku zarobkowego po mojej edukacji. Niby obie drogi dobre, bo  coś z tego wyjdzie. Twoja decyzja co. Nie mam pojęcia. Bierzemy stopa, jedziemy po całym świecie, zdani na łaskę fatum, balując gdzie się da, umierając, kiedy będzie trzeba. Na to tak wygląda.

              

wtorek, 20 września 2011
XVI kawa.
 
 
 
 
2011-09-18        

               

                A jednak istnieje coś takiego, jak „wyrafinowany skurwiel z zasadami”. A jednak. Taki łamany kark społeczny, formujący się zależnie od sytuacji. Dziwne zło czyniące rzeczy z pozytywnym podtekstem?  Jednakże istnieje wiele innych form skurwielatości. Tych innych to znieść nie mogę. Dwulicowość, czy czyste, niczym nie podparte chamstwo mierzi mnie.

                Znajduję coraz więcej osób umiejących nadawać na tych samych falach, co ja. Jest nas 3.5. Świetne jest to, iż tylko poprzez wzrok, człowiek jest w stanie zrozumieć o co chodzi, ustalić następne działania, czy normalnie porozmawiać w pewnym zakresie. Dziękuję światu za te osoby, które nie tylko wytrzymują z osobą tak pojebaną, jak ja, ale jeszcze są w stanie podążyć tą samą ścieżką. Tak, wszyscy wylądujemy w Piekle.

                Déjà vu wciąż mnie prześladuje. Niby to nie przeszkadza, lecz intryguje. Jak to jest możliwe, iż dzieje się to z taką częstotliwością? Nie mam pojęcia. Zielonego.

           

poniedziałek, 19 września 2011
XV kawa.

 

2011-09-14

                I tak nadszedł ten dzień, o którym to odważono jedynie mówić od ust do uszu. Ten dzień, kiedy to ogłoszono koniec Jawora, oraz nadciągnięcie nowej ciemności. Zdradzeni przez najbliższych, obywatele zamojscy rozpoczęli rozmowy, poczęto zbierać grupki, informacje i dokumenty. Słowo, wędrując po szlachcie, obwieszcza nową rebelię. Podziemie powstało na nowo, hierarchia Zamoya Walczącego pozostała bez zmian. Jedynie wróg zmienił formę, podążając jednak dawną ścieżką barbarzyńskich praktyk.

                Jednakże nasz lud jest niczym jeden mąż. Szczególnie dzień dzisiejszy ukazał nam, iż jesteśmy jakoby jedno ciało, kąsane przez jednego i tego samego sępa. Właśnie dzisiaj, gdy przychmurzone Słońce miało sięgać zenitu, lud rozpoczął manifestację. Zająwszy kompleks łazienkowy i rozpocząwszy okupację przepełnioną euforią mieszaną z dezorientacją. Tyrania posiadła informacje o wydarzeniu, jednakże sama w sobie nie była w stanie NIC zdziałać wobec siły tłumu. Tak więc, bracia i siostry, pamiętajmy! Pamiętajmy, żeśmy z jednej ziemi powstali i na jednej ziemi żyjemy! To nasze miejsce, a władca ma służyć NAM, a nie my MU. Nie bądźmy pasywni, bo część sukcesu zależy właśnie od nas samych, Szlachty Zamoyskiej!

 
1 , 2 , 3 , 4