Kategorie: Wszystkie | Hyde Park | Kawy | Poezja | Proza
RSS
niedziela, 23 września 2012
Poezja - Pośród aromatów.

Czekolada i wanilia,

Gdy leniwie złączeni

Konsumujemy

Deser faktury delikatnej

 

Ciepła, miękka woń

I my wtuleni w nią.

Rozpływamy się

 Żarem żądz grzani.

 

Czy może

Świerk i ściółka leśna.

Gdzie dziki pęd zwierzęcy

I wolny krzyk zbliżenia.

 

Gdy kłuje, gryzie i uwiera

Krzyk pragnienia – jeszcze!

Gdzie nie tuli sennie

Do serca popiersie.

 

A  młodzieńczy cytrus rześki?

Ssie, wykręca i pobudza

Taki szybki, intensywny

Spazmatyczny wstrząs rozkoszny.

 

Może poproś

Kawę, whisky, tytoń dobry

Wręcz wyniośle, na spokojnie

W aromatach tak konkretnych.

 

Wyraziście, każdy akcent

Wszystkie nuty w tej symfonii

Dopieszczone na poważnie

Poruszają ręką mistrza.

 

A Tobie, Kochanie

Jak Ci pachnie seks?

niedziela, 24 czerwca 2012
Poezja - Turpizm, erotyk?

 

Nie całuj mnie.

Gryź, zostaw zębów ślad;

Liż, wykręcaj mnie w ekstazie.

Czuj orgazmów smak.

 

Nie całuj mnie.

Rzuć się. Głodna

Wbij paznokcie, wydrap oczy,

Daj mi słodki ból.

 

Potrzebuję, pragnę, żądam

Przebić skórę. Słyszeć krzyk.  

Niech Czerwony będzie świat.

Gdy pragniemy się wzajemnie.

 

Otocz mnie żebrami,

Kiedy serce Twoje zjem.

 

Oddech mój                

A puls Twój.

 

W plątaninie

Kości, żył.

Nie całuj mnie,

Spokój daj.

 

Nie całuj mnie.

Pożądaj,

Chciej,

Kochaj perwersyjnie.

sobota, 17 grudnia 2011
Poezja - List.

Odkopane z odmętów dysku.

 

 

List.

 

 

 

Czyż waćpanna za mąż pójdzie?

Me pytanie brzmi.

Bo w gorączce

I boleściach

Twoje lico śni.

Anioł wdzięków Wam zazdrości.

Względów szukam ja.

Diabeł kusi siłą pobrać.

A mi serca żal.

 

U mnie pałac

Stajnia wielka,

Grodów pięknych szlak.

Atłasami ściany zdobię

Na nich krwawy mak.

Służka rano Was ubierze,

Wodę poda Wam.

Żeby dłoniom delikatnym

Oszczędzono szram.

 

Gońca z godłem Wam posyłam

Ma on złota dzban.

Niech się Panna w to przystroi

Jeśliś miła nam.

Futro z króli

Lisia kita

Koni osiem par.

 

Przyjedź do mnie,

Moja miła,

Daj nadziei brzask.

Abym duszę mógł nacieszyć,

Ojcu synów dać.

Bom kawaler jest niezwykły,

Wielkiej ziemi pan.

Chociaż ludźmi tu sprawuję

Brak mi takich dam.

 

Racz mi Panna

Miodu lać,

Racz mi Panna

Miłość dać.

W moim dworku wolno żyjąc

Wśród dobrodziejstw mych bez miar.

 

Nad odmową się zastanów

Wtóry przyjdę ja.

Jeno wtedy Diabeł ze mną

Nie ze złotem dzban.

Boga w tyle pozostawię.

By nie sądził czynów mych.

Lecz sam nie wiem kogo słuchać

Dane będzie mi.

 

List ten kończyć żem zmuszony.

Gońca wysłać Wam.

Niech nowinę dobrą zniesie

Pod mój zacny dach.

Oczekiwać tu ja będę

Pani w futrze mym.

By wraz z ojcem swym szanownym

Rękę dała mi.

wtorek, 22 listopada 2011
Poezja - Kordian. Po cz. 1

 

Jam jest Kordian

Syn Juliusza

Co z gór mową chmury rusza

Bécu ojczym, skaza, plama

Rozlewana przez Adama.

 

Jam z Konradem w szranki staje

Romantyczny tworzyć byt.

Mi nie w celi serce kraje

Mową osiągnąłem szczyt.

 

Ma historia nie zamknięta

Myśli ludzi więc nie pęta.

Lecz strzelili, nie dobiegli

I dlatego stoję z nią

Duszą moją nieśmiertelną.

Na sąd boży z trwogą pełną.

 

Lecz co zrazu?

Patrzmy!

 

Wystrzelili

Postrzelili

Ja tam stoję.

Krwawię z wielu ran.

Czemu ciało nie opadło?

Czemu w oczach lisi blask?

 

Śmiech, otwarty, czerwonawy.

Lecz w połowie nagle trzask.

Znowu wystrzał, znowu w głowę

Czy mu odebrano mowę?

 

Skądże znowu! Patrzcie wciąż!

On tam stoi jak ten mąż!

Jak to, czyż on w dole jest?

Przecie Kordian martwy fest!

 

Skrzydłem anioł go zasłonił

Przecie z nieba nie wygonił!

To nie z góry zleciał on.

Tam usłyszał kiedyś „won!”

 

Więc co to za dziwny stwór?

Co Kordiana broni mur?

 

Na plecach ma trzy odrosty

Przy skroni złotawy cierń

Na czole dwa rogi mocne

Tożto tam Szatan jest!

poniedziałek, 07 listopada 2011
Poezja - zabawa w Homera.

Porównanie Homeryckie?

 

A jej głos gwałtownie, niczym struna lutni dziadkowej zerwana, wydobył się jakoby z otchłani, gardła mięsistego. Melodia jedwabiu trącego o skórę mleczną, puch mlecza, co wokoło tula. Tak, jak Jan powiadał; po dźwięków orgazmie więcej nie będzie nic ponad tą pieczęć ostatnią. Chwila ulotna, jak ostrza cięcie, gdy tchnienia ostatnie duszy zabiera i potem cisza, głowa opadnięta, przepełniona tęsknotą za jakże żywym jeszcze czuciem, barwnym, szybkim i ulotnym, jak motyla królewskiego lot. Moment szału, tego zapamiętanego i uwiecznionego, niczym piękna i niewinna, gwiezdna Andromeda. Usta jej domem rozkoszy wszelakich, rajskich tych tuż przed Wężem, który zwiedziony złotem głosu krążącego wśród owoców wszelakich i liści kolorowych, uległ pokusie, zstąpił zasmakować, by czarnego ducha poruszenie przeinaczyć w zaklęty owoc zazdrości daru wobec Pana. I tak, jak ten głos, śpiew cherubów zastępów, skończony w dymku zgaszonych świec kościelnych, uniósł się hen, między Scyllę i Charybdę. O! Syreno nieuchwytna. O! Głosie, co umysł mój wypełnia, niczym wonne zioła i spokój ducha męta! Stańże tu, ze mną, bądźmy jak dwa marmurowe głazy, z radością, ochotą, na wieki przy sobie pod Piotra Stolicą złotą. Dźwięku, falo ducha w ciele, co z piersi wyskoczy, wyrwie mi serce, wszystko dla Ciebie. Niech tylko jak ta krew w mym ciele, twoja pieśń brzmi we mnie, dopóki boski młyn miele. Ja takąż to mowę w szkatułce zamknę. Zrobię pozytywkę, niebiańską, nie fałszywkę marnę. Bo ten głos jest skarbem: srebrem, brylantem. Zapachem przaśnego ciała kobiety, widokiem gór opiewanych bel cantem. I tak oto jestem, pył w obliczu Twej serca władzy.  Więc złączmy się, o duchu, o głosie, zmieszajmy, jak ta krew i wino.

czwartek, 03 listopada 2011
Andrzej Bursa - Poeta.

 

Poeta cierpi za miliony 
od 10 do 13.20 
o 11.10 uwiera go pęcherz 
wychodzi 
rozpina rozporek 
zapina rozporek 
Wraca chrząka 
i apiat 
cierpi za miliony

Poezja - modlitwa. Matka.

 

Zdrowaś Matko, męki pełna, Pan był z Tobą

Przeklętaś Ty między ludy

I przeklęty bękart łona Twego, Ja.

Święta Matko, zapłakana jesteś i ty między nami grzesznymi

Teraz już godzina śmierci naszej. Amen

 
1 , 2 , 3